DZISIAJ JEST wtorek 11 sierpnia 2026
Imieniny: Klary, Zuzanny, Lecha
Kurs walut z dnia 2026-08-11
0.58
3.97
4.35

Koniec z duńskimi małżami do moules-frites

05.08.2026 23:03

Absurdalne wymogi zatrzymały kontrowersyjne połowy

Na typowy dzień w sezonie do portu w Nykøbing Mors przypływało nawet 500 ton małży. To właśnie tu działa największy duński producent – firma Vildsund Blue. Od kilku tygodni panuje jednak nietypowa cisza.

Powód? Nowe, rygorystyczne wymagania kontroli rybackiej. Już nie wystarczy oddzielić małże nadające się do sprzedaży. Teraz trzeba ręcznie sortować wszystkie gatunki morskie, które trafiają do sieci. Lista jest długa – cztery strony A4: rozgwiazdy, ślimaki, piaskówki, babki, cierniki, krewetki, kraby, muszle i pustelniki.

– To kompletnie bez sensu. Musiałbym zatrudnić ogromną liczbę ludzi każdego dnia – mówi dyrektor Vildsund Blue, Poul Kærgaard. Firma już wysłała do domu ponad 50 pracowników.

W typowym ładunku małże stanowią około 60 proc., reszta to inne organizmy i stare muszle. Część tego „odpadu” i tak wraca do morza lub jest zaorywana w ziemi. Sortowanie ma służyć głównie zbieraniu danych, a nie wykorzystaniu przyłowu.

Przepisy unijne o sortowaniu i rejestrowaniu gatunków obowiązują od 2013 roku, ale w praktyce były stosowane dość luźno. Wielkie kutry łowiące śledzie czy makrele robią tylko próby reprezentatywne. Branża małżowa chciała takiej samej zasady, ale Unia na razie odmówiła – nowe regulacje mają wejść dopiero w 2027 roku.

Efekt? Kutry stoją w portach, a maszyny są wyłączone. Cieszy to ekologów – połowy małży za pomocą żelaznych skrobaków po dnie morza od lat budzą kontrowersje. Z drugiej strony branża obwinia nową minister środowiska i rybołówstwa Marię Reumert Gjerding (SF), która wcześniej jako prezes Danmarks Naturfredningsforening walczyła o całkowity zakaz takich połowów.

Minister podkreśla jednak, że przepisy są unijne i Dania musi je respektować. Trwają rozmowy z Komisją Europejską o specjalnym rozwiązaniu.

Vildsund Blue eksportuje 96 proc. swoich małży – głównie do Francji, Anglii i Belgii. Jeśli do połowy września nie znajdzie się rozwiązanie, firma ryzykuje utratę klientów i całej wiedzy fachowej.

Czy duńskie małże znikną z europejskich talerzy? Na razie wszystko zależy od negocjacji z Brukselą.

autor: Paulx

Projekt graficzny współfinansowany w ramach funduszy polonijnych
Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej