DZISIAJ JEST wtorek 21 listopada 2017
Imieniny: Alberta, Janusza, Konrada
DANIA
dziś
2°C
śr.
7°C
czw.
9°C
Kurs walut z dnia 2017-11-20
0.57
3.59
4.24

Kasia, kto ty jesteś?

09.10.2016 19:49

Kasia, kto ty jesteś? Czyli rzecz o mamie, dzieciństwie i związku z Polską

Na samym początku powiedziałaś, że kochasz Polskę, a ja przyznaję, że wspaniale władasz także polskim, choć jesteś tu od 5 roku życia. Moje ostatnie pytanie! Kto zadbał, aby „mała Kasia” mówiła tak świetną polszczyzną?

    Zawdzięczam to mojej kochanej mamie i rodzinie w Polsce m.in. mojemu dziadkowi, który nauczył mnie czytać. Zupełnie nie rozumiem dlaczego polscy emigranci mówią do swoich dzieci w języku duńskim, a zwłaszcza jeśli sami dobrze tego języka nie opanowali... Ludzie nie doceniają języka ojczystego, a on mi bardzo pomógł zarówno w pracy, nauce, a także bliższym poznaniu kultury polskiej. Poza tym nie potrafię  sobie wyobrazić kontaktu z rodziną w Polsce i krajem bez znajomości tego języka. Polski wzbogaca moje życie i jest częścią mojej tożsamości. - opowiada Kasia podczas zeszłorocznego wywiadu.

Fragment wywiadu “Jak to jest być policjantką w Danii?”

https://polonia.dk/article/show/245

___________________________

W zeszłorocznym wywiadzie opowiadałaś o tym, jak to jest być Polką, która pracuje w duńskiej policji. Powiedziałaś wtedy, że do Danii przyjechałaś, kiedy miałaś 5 lat. Dlatego tym razem chciałabym porozmawiać o twojej tożsamości, dzieciństwie i związku z Polską.  Zacznijmy zatem od prostego pytania. Jak siebie określasz: Dunka czy Polka?

Ani Dunka, ani Polka. Ale, to jest bardzo trudne pytanie!

Może inaczej. Kiedy się ciebie ktoś pyta: Skąd jesteś? Jak wtedy odpowiadasz?

Mówię zawsze, że jestem z Polski. Czasami się zdarza, że ktoś mi zwraca uwagę: Jak to? Przecież masz duńskie obywatelstwo! Na to ja odpowiadam: Ale mam też polskie.

Chociaż, gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to tak naprawdę nie mogę jasno powiedzieć, że jestem “prawdziwą” Polką lub “prawdziwą” Dunką. Z krwi jestem Polką, bo mama i tata pochodzą z Polski, ale większość mojego życia spędziłam w Danii. Bardzo trudno jest mi się określić w tej kwestii. Wiem jedynie, że jestem bardzo związana z Polską.

Jakie są zatem twoje relacje z Polską?

Bardzo bliskie. Chyba jest zasługa moich dziadków, których bardzo kochałam. Mimo że przeprowadziłam się z rodzicami do Danii, to nigdy nie zerwałam kontaktu z rodziną w Polsce. Do Polski jeździliśmy często, bo na każde święta, wakacje i ferie zimowe - cztery lub pięć razy do roku. Pisałam także listy z dziadkiem. Dziadek był najważniejszą osobą w okresie mojego dzieciństwa i dorastania, to on nauczył mnie czytać i pisać po polsku. Nawet teraz, kiedy dziadkowie już umarli, mam nadal poczucie, że muszę pojechać do Polski na jakiś czas. A może raczej nie muszę, ale chcę!

Myślisz, że masz większy związek emocjonalny z Polską?

Tak mi się wydaje, ale pamiętajmy, że ja widzę Polskę z perspektywy dzieciństwa i rodziny. Nie wiem jakie byłoby moje nastawienie, gdybym tam zamieszkała i musiała pracować. Może bym wtedy tęskniła za Danią? Trudno gdybać. Zarówno Dania, jak Polska to są moje dwa domy. Bardzo ciężko jest powiedzieć, który kraj wolę. Zawsze tak żyłam, to znaczy na pograniczu tych kultur, więc nie mam się do czego innego odnieść. Czasami mi też się wydaje, że konstruuję myśli częściej po duńsku, ale ta polska podświadomość też jest gdzieś we mnie. Ciężko to wyjaśnić.

Kiedy Polska gra mecz z Danią, to komu kibicujesz?

To jest dopiero zabawne! Będąc w Danii kibicuję za Polską, a w Polsce za Danią. Taki prosty przykład, a dużo o mnie mówi, prawda?

Mówisz o swoim pozytywnym związku z Polską, ale czy nigdy nie czułaś się gorsza ze względu na pochodzenie?

Nigdy w życiu! Nigdy tak nie miałam... Raczej na odwrót. A dlaczego miałabym być gorsza?

Nie wiem, ale wielu polskich emigrantów tak właśnie czuje.

Nikt mnie tutaj nigdy nie dyskryminował, jeśli o to pytasz. Nie mam żadnego kompleksu związanego z moim pochodzeniem.

Wiesz, gdyby ktoś w autobusie zwrócił mi uwagę, że mam nie rozmawiać z mamą lub koleżankami po polsku, to bym jeszcze głośniej mówiła.  W pracy też wiedzą, że jestem Polką. Jednak, kiedy rozmawiam po polsku przez telefon, to za każdym razem patrzą na mnie ze zdziwieniem, bo dopiero sobie przypomnieli skąd jestem. Ludzie na co dzień nie myślą o takich sprawach, dopóki my sami na to nie zwrócimy uwagi.

Nigdy nie doświadczyłaś żartów z tego powodu?

Czasem w pracy, ktoś zażartuje. Ale to jest wszystko dla śmiechu. Ja sobie też z nich żartuję. Kto by się tym przejmował.

Świetna znajomość polskiego, to zasługa dziadka. A twoja odwaga i pewność siebie, to czyja zasługa?

Dziadek na pewno miał w tym swój udział, ale ja chyba ogólnie jestem dobra w uczeniu się nowych języków. Co do wychowania, to zapewne moja mama miała na mnie wielki wpływ.

Mama jest twoim autorytetem?

Oczywiście. Nie mogę powiedzieć inaczej, bo czasami, kiedy wyrażam swoją opinie, to jakbym ją słyszała. Mam dużo jej cech, zarówno tych lepszych, jak i gorszych (śmiech). Dała mi dobry przykład tego, że kobieta może być samodzielna, zaradna i realizować swoje plany bez względu na przeciwności losu. Zaraz po przyjeździe do Danii poszła do szkoły, nauczyła się duńskiego i znalazła pracę. Mama ma silny charakter, a przede wszystkim zna swoją wartość. Gdyby mama była zakompleksiona, to prawdopodobnie i ja bym taka była. Analogicznie, skoro ona zna swoją wartość, to ja też.

Mam wrażenie, że jesteś bardziej "polska", niż niejeden rodowity Polak. Mama stosowała jakieś specjalne metody, aby zaszczepić w tobie miłość do Ojczyzny?

Co masz na myśli? Pierogi?

Pierogi na obiad i wiersze patriotyczne do poduszki. (śmiech)

Ja jem pierogi okazjonalnie. A mówienie po polsku z mamą się liczy? (śmiech) Tak na poważnie, to nie było jakichś specjalnych rytuałów w moim domu. Kulturę polską poznawałam w Polsce odwiedzając dziadków, a później dzięki koleżankom. Mama zaś dbała o to, abym przynosiła dobre oceny ze szkoły.

__________________

    “Na samym początku powiedziałaś, że kochasz Polskę, a ja przyznaję, że wspaniale władasz także polskim, choć jesteś tu od 5 roku życia. Moje ostatnie pytanie! Kto zadbał, aby „mała Kasia” mówiła tak świetną polszczyzną?

    Zawdzięczam to mojej kochanej mamie i rodzinie w Polsce m.in. mojemu dziadkowi, który nauczył mnie czytać. Zupełnie nie rozumiem dlaczego polscy emigranci mówią do swoich dzieci w języku duńskim, a zwłaszcza jeśli sami dobrze tego języka nie opanowali... Ludzie nie doceniają języka ojczystego, a on mi bardzo pomógł zarówno w pracy, nauce, a także bliższym poznaniu kultury polskiej. Poza tym nie potrafię  sobie wyobrazić kontaktu z rodziną w Polsce i krajem bez znajomości tego języka. Polski wzbogaca moje życie i jest częścią mojej tożsamości. - opowiada Kasia podczas zeszłorocznego wywiadu.

Fragment wywiadu “Jak to jest być policjantką w Danii?”

https://polonia.dk/article/show/245

 

___________________________

W zeszłorocznym wywiadzie opowiadałaś o tym, jak to jest być Polką, która pracuje w duńskiej policji. Powiedziałaś wtedy, że do Danii przyjechałaś, kiedy miałaś 5 lat. Dlatego tym razem chciałabym porozmawiać o twojej tożsamości, dzieciństwie i związku z Polską.  Zacznijmy zatem od prostego pytania. Jak siebie określasz: Dunka czy Polka?

Ani Dunka, ani Polka. Ale, to jest bardzo trudne pytanie!

 

Może inaczej. Kiedy się ciebie ktoś pyta: Skąd jesteś? Jak wtedy odpowiadasz?

Mówię zawsze, że jestem z Polski. Czasami się zdarza, że ktoś mi zwraca uwagę: Jak to? Przecież masz duńskie obywatelstwo! Na to ja odpowiadam: Ale mam też polskie.

Chociaż, gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to tak naprawdę nie mogę jasno powiedzieć, że jestem “prawdziwą” Polką lub “prawdziwą” Dunką. Z krwi jestem Polką, bo mama i tata pochodzą z Polski, ale większość mojego życia spędziłam w Danii. Bardzo trudno jest mi się określić w tej kwestii. Wiem jedynie, że jestem bardzo związana z Polską.

 

Jakie są zatem twoje relacje z Polską?

Bardzo bliskie. Chyba jest zasługa moich dziadków, których bardzo kochałam. Mimo że przeprowadziłam się z rodzicami do Danii, to nigdy nie zerwałam kontaktu z rodziną w Polsce. Do Polski jeździliśmy często, bo na każde święta, wakacje i ferie zimowe - cztery lub pięć razy do roku. Pisałam także listy z dziadkiem. Dziadek był najważniejszą osobą w okresie mojego dzieciństwa i dorastania, to on nauczył mnie czytać i pisać po polsku. Nawet teraz, kiedy dziadkowie już umarli, mam nadal poczucie, że muszę pojechać do Polski na jakiś czas. A może raczej nie muszę, ale chcę!

 

Myślisz, że masz większy związek emocjonalny z Polską?

Tak mi się wydaje, ale pamiętajmy, że ja widzę Polskę z perspektywy dzieciństwa i rodziny. Nie wiem jakie byłoby moje nastawienie, gdybym tam zamieszkała i musiała pracować. Może bym wtedy tęskniła za Danią? Trudno gdybać. Zarówno Dania, jak Polska to są moje dwa domy. Bardzo ciężko jest powiedzieć, który kraj wolę. Zawsze tak żyłam, to znaczy na pograniczu tych kultur, więc nie mam się do czego innego odnieść. Czasami mi też się wydaje, że konstruuję myśli częściej po duńsku, ale ta polska podświadomość też jest gdzieś we mnie. Ciężko to wyjaśnić.

 

Kiedy Polska gra mecz z Danią, to komu kibicujesz?

To jest dopiero zabawne! Będąc w Danii kibicuję za Polską, a w Polsce za Danią. Taki prosty przykład, a dużo o mnie mówi, prawda?

 

Mówisz o swoim pozytywnym związku z Polską, ale czy nigdy nie czułaś się gorsza ze względu na pochodzenie?

Nigdy w życiu! Nigdy tak nie miałam... Raczej na odwrót. A dlaczego miałabym być gorsza?

 

Nie wiem, ale wielu polskich emigrantów tak właśnie czuje.


Nikt mnie tutaj nigdy nie dyskryminował, jeśli o to pytasz. Nie mam żadnego kompleksu związanego z moim pochodzeniem.

Wiesz, gdyby ktoś w autobusie zwrócił mi uwagę, że mam nie rozmawiać z mamą lub koleżankami po polsku, to bym jeszcze głośniej mówiła.  W pracy też wiedzą, że jestem Polką. Jednak, kiedy rozmawiam po polsku przez telefon, to za każdym razem patrzą na mnie ze zdziwieniem, bo dopiero sobie przypomnieli skąd jestem. Ludzie na co dzień nie myślą o takich sprawach, dopóki my sami na to nie zwrócimy uwagi.

 

Nigdy nie doświadczyłaś żartów z tego powodu?

Czasem w pracy, ktoś zażartuje. Ale to jest wszystko dla śmiechu. Ja sobie też z nich żartuję. Kto by się tym przejmował.

 

Świetna znajomość polskiego, to zasługa dziadka. A twoja odwaga i pewność siebie, to czyja zasługa?

Dziadek na pewno miał w tym swój udział, ale ja chyba ogólnie jestem dobra w uczeniu się nowych języków. Co do wychowania, to zapewne moja mama miała na mnie wielki wpływ.

 

Mama jest twoim autorytetem?

Oczywiście. Nie mogę powiedzieć inaczej, bo czasami, kiedy wyrażam swoją opinie, to jakbym ją słyszała. Mam dużo jej cech, zarówno tych lepszych, jak i gorszych (śmiech). Dała mi dobry przykład tego, że kobieta może być samodzielna, zaradna i realizować swoje plany bez względu na przeciwności losu. Zaraz po przyjeździe do Danii poszła do szkoły, nauczyła się duńskiego i znalazła pracę. Mama ma silny charakter, a przede wszystkim zna swoją wartość. Gdyby mama była zakompleksiona, to prawdopodobnie i ja bym taka była. Analogicznie, skoro ona zna swoją wartość, to ja też.

 

Mam wrażenie, że jesteś bardziej "polska", niż niejeden rodowity Polak. Mama stosowała jakieś specjalne metody, aby zaszczepić w tobie miłość do Ojczyzny?

Co masz na myśli? Pierogi?

 

Pierogi na obiad i wiersze patriotyczne do poduszki. (śmiech)

Ja jem pierogi okazjonalnie. A mówienie po polsku z mamą się liczy? (śmiech) Tak na poważnie, to nie było jakichś specjalnych rytuałów w moim domu. Kulturę polską poznawałam w Polsce odwiedzając dziadków, a później dzięki koleżankom. Mama zaś dbała o to, abym przynosiła dobre oceny ze szkoły.

__________________

autor: BoZka

Projekt graficzny współfinansowany w ramach funduszy polonijnych
Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej